środa, 13 lipca 2011

#99 Coraz intymniej

Sny powróciły. Słońce zaległo nad Londynem, chociaż jeszcze przez chwilę, zanim przeniknie cię dzień. Skończył się rok, bardzo szybko i bardzo spodziewanie. Skończył się rok i wypada zastanowić się nad tym, czego się nauczyłem.

Rok nie był intensywny, często się przeciągał i dłużył. Często też przeciekał przez palce tak, jak woda przecieka przez włosy modelek. Wciąż można powiedzieć, że był okupiony poświęceniem. Wciąż i wciąż można odnieść się do poświęcenia, ale na pewno nie można powiedzieć, że był intensywny.



Krzysztof Dziamski


Pierwszy rok na uniwersytecie składał się z 3 semestrów i 5 przedmiotów. Dwóch teoretycznych, a reszty praktycznych. Program właściwie obejmuje wszystko co trzeba na początek o fotografii mody wiedzieć. Począwszy od obsługi światłomierza, a na kontaktowaniu się ze środowiskiem modowym skończywszy (to normalne, że np. jednym z twoich zadań jest nawiązanie kontaktu z kimś z branży, składa się to na całkowitą ocenę projektu). Na szczęście nie musimy uczyć się tego jak działa aparat i czym się różni Nikon d300s Od Canona 5KKh cf2 trzecia wersja z 2007 blablabla (zawsze mnie to przeraża gdy ktoś obcy pyta mnie co studiuję, bo po odpowiedzi pada pytanie o historię sprzętu fotograficznego...). Praktyka + teoria. Zwykle są to 2,3 dni po ok. 7 godzin dziennie zajęć. Większość rzeczy do projektów robi się poza tymi zajęciami.



Powtarzam: nauczyciele są niesamowici, całe doświadczenie studiowania na University of the Arts zmienia raz na zawsze. To nie tylko zajęcia, tu chodzi o jakąś wieczną całość. Miałem także okazje przez jakiś czas studiować na Uniwersytecie Adama Mickiewicza i przede wszystkim różnica jest taka, że podejście do studenta jest zupełnie inne. Gdy ma się jakiś problem, to nagle okazuje się, że jest całe grono osób do których można się zwrócić. Jeżeli problem nie jest możliwy do rozwiązania od razu, pomoc otrzymuje się przez cały rok, lub do czasu ukończenia studiów. Nigdy wcześniej nie spotkałem tak oddanych, pracy z młodymi ludźmi, osób. Niesamowite jest być tego częścią.



Sen powrócił, bawi się ze mną, drażni i kusi. Nie mam jak się bronić.



Krzysztof Dziamski



2 komentarze:

Kopiec Kreta pisze...

super!

ale już przyjeżdżaj/cie! nie mogę sie doczekać, Bałtyk też nie może się doczekać!


ps.
i weź ze sobą torbę komiksów dla mnie.

two steps... pisze...

Rozbawił mnie ten wpis, bo mnie też wprawia zawsze w "zakłopotanie" pytanie o historię sprzętu fotograficznego...;)
A o snach dowiedziałam się ostatnio, że lepiej ich nie mieć, bo sen to jedyny czas, w którym rozpalony umysł powinien odpoczywać. Dlatego już mnie nie martwi ostatni bezsenny czas.Co jednak nie znaczy,że zrezygnuję z tej formy "podróży"...
Ja, kiedy kończy się rok, mam zawsze poczucie niedosytu i dopiero wtedy, zdaje się, przychodzą do głowy lepsze pomysły...Może to sama "szkoła" tak blokuje? Tak, czy inaczej można Ci pozazdrościć zainteresowania nauczycieli, też bym to doceniała...
pozdrawiam!