czwartek, 4 marca 2010

#69 Steven Meisel a Jan Van Eyck / Lekcja Fotografii - kompozycja

Jest coś niepokojąco podobnego w malarstwie i fotografii mody. Malarstwo przez wiele wieków toczyło nieustanną walkę z komercją. Najwięksi artyści pracowali na zlecenie. Geniusz musiał się przebić przez oczekiwania klientów.
Wszystko co wiemy o kompozycji w fotografii wywodzi się z historii malarstwa. Pod koniec XIX wieku to właśnie malarze, dzięki znajomości kompozycji, próbowali pierwszych prób artystycznych w fotografii. Trudno sobie to uświadomić, ale fotografia wydawała się być dla ludzi czymś trudnym do opanowania - na zdjęciach zbyt wiele rzeczy się działo, trudno było się na czymś skupić. Prawdopodobnie ze względu na złą kompozycję. Krótko mówiąc, ktoś robił zdjęcie w ogrodzie zachwycony tym, że będzie mógł dokładnie to samo zobaczyć na zdjęciu, ale okazywało się, że zdjęcie nie jest takie samo jak świat - posiada granice. Fotograf orientował się, że na zdjęciu jego narzędzi ogrodowych nic nie widać, za duży bałagan.


Steven Meisel jest genialnym fotografem. Jest współczesnym Irving Pennem. Trudno określić dokładnie jego styl - potrafi zrobić każde zdjęcie. Jest gdzieś kilka kroków dalej od innych, próbuje zupełnie nowych rzeczy. Ciekaw jestem czy ma przy sobie ucznia, asystenta który wkrótce się ujawni.



Steven Meisel

To zdjęcie z czerwcowego włoskiego Voguea z 2003 roku. Julia Stegner w edytorialu zatytułowanym "The other side of summer".

Modelka jest punktem dynamicznym zdjęcia, leży w niezwykłej pozie. Mężczyzna jest punktem statycznym z którego wzrok prowadzimy gdzieś dalej w poszukiwaniu ruchu - na modelkę. Zaznaczyłem linie, które prowadzą nasz wzrok na zdjęciu. Czerwone kierują się prosto na modelkę. Zielone są echem ciała modelki, które później będą częścią stelażu fotografii, fundamentu na którym oko może znaleźć oparcie. Żółte kierują się wprost na mężczyznę od którego się 'odbijamy' i podążamy na modelkę.


Gdy się przypatrzeć powstaje piękna kompozycja na bazie trójkąta równoramiennego (szare linie). Czyżby to był przypadek?



Drugi przykład jest o wiele bardziej skomplikowany, ale przez to jeszcze bardziej kunsztowny i delikatny. Spróbuję go porównać do obrazu "Virgin and Child with Saint and Donor" Jana Van Eycka.




Steven Meisel

To niezwykłe zdjęcie Sashy pochodzi z editoriala o tytule "Belle Epoque" włoskiego Voguea z marca 2007 . Spokój jest tutaj zuepłnie niewytłumaczalny. Mogłoby się wydawać, że kompozycja jest diagonalna - że nogi wyznaczają linie, która przecina zdjęcie z górnego roku obrazu do przeciwległego dolnego. Zwykle kompozycja diagonalna wykorzystywana jest aby zaznaczyć dynamikę obrazu (na pierwszym przykładzie, najdłuższa czerwona linia to linia diagonalna). Jednak to zdjęcia jest bardzo spokojne, jak się okaże, Meisel zastosował bardzo ciekawy zabieg.

Tak jak w poprzednim przypadku zaznaczyłem linie, które powinny pomóc dojść do tego na czym to zdjęcie się opiera. Zielone linie to echo linii poprowadzonych przez nogi Sashy: ułożenie ręki nie jest przypadkowe, a dolna ukośna krawędź fotela jest do niej równoległa. Główna czerowna linia to kąt, pod którym ułożone jest ramię modelki i oparcie fotela (odegrają one kluczową rolę), równoległe do nich jest udo. Takie powtarzanie linii ma za zadanie pomóc naszym oczom odnaleźć niewidzialną harmonię na zdjęciu, a także powtarza i udowadnia znaczenie głównych linii. Różowe Prowadzą nasz wzrok na twarz Sashy. Czerwona kropka to środek zdjęcia.




Odległość od krawędzi kapelusza do krawędzi zdjęcia, jest dokładnie taka sama jak po drugiej stronie od krawędzi zdjęcia do dalej wysuniętego buta Sashy.



Podobnie jest z górą i dołem. Te przestrzenie obejmują Sashę, tworząc ramę obrazu.


Najsilniejszym miejscem na zdjęciu jest twarz modelki. To najbardziej interesujący punkt, na którym zatrzymujemy wzrok na dłużej. Z tego co już się dowiedzieliśmy ułóżmy wstępny stelaż przecinając linie poziomą z pionową.



Gdyby miało tak zostać równowaga na zdjęciu zostałaby zachwiana, zdjęcie wydałoby się przechylone i nasz wzrok zsuwałby się na lewą stronę kadru. To prawda, że podąża w tamtym kierunku, ale w inny sposób, używa do tego innych linii o których wspomnę później. Mesiel wiedząc, że modelka jest najcięższym obiektem na zdjęciu, po przeciwnej stronie kadru ustawił przdmiot, który sprawi, że balans zostanie zachowany (powtórzony kolor ma to samo znaczenie). Właściwie nie wiem co to jest, jakiś wazon...? W każdym razie spróbujmy przeciąć horyzontalnie linię poprowadzoną przez ten przedmiot zauważając, że dolna krawędź fotela wyznacza wspomnianą wcześniej ramę zdjęcia.


Takie rozwiązanie nawiązuje do złotego podziału (złotego prostokąta). Obraz Van Eycka jest bardzo podobny kompozycyjnie. Spróbujmy się z niego dowiedzieć co sprawia, że mimo takiego podziału jak powyżej, nasze oczy i tak podążają w kierunku oczu Sashy.



Jan Van Eyck


Już bez zbędnych wyjaśnień, podążam tymi samymi krokami, którymi podążałem w przypadku zdjęcia Meisela.




Jednak w tej kompozycji nasz wzrok skupia się na Matce Boskiej, a nie na Św. Barbarze z lewej strony kadru (że to Św. Barbara wiemy po tym, że jednymi z jej atrybutów była gałązka palmowa i wieża z triforyjnym oknem). Gdy podążymy za linią ramion Maryi najpierw w lewo, zauważymy, że gałązka palmowa, głowa Św. Barbary, ręce a nawet draperie na szacie Donatora - wszystko pod tym samym kątem wskazują Maryję. Z drugiej strony kadru styuacja jest podobna.




Steven Meisel zaproponował podobny zabieg. Ręka, krawędź fotela, a z drugiej strony ciało Sashy, draperie, poduszka, krawędź oparcia fotela tworzą linie trójkąta, który u szczytu staje się twarzą modelki.



To właśnie te linie sprawiają, że twarz modelki to najbardziej ciekawy dla oka punkt zdjęcia. Zupełnie nierzucające się w oczy zabiegi, które sprawiają, że patrząc na zdjęcie wszystko wydaje sie być "na miejscu".
Gdy już myślałem, że już wszystko odkryłem, zauważyłem kolejną rzecz. To już zupełne zwieńczenie idealnej kompozycji. Meisel objął środek zdjęcia krawędziami fotela. To powtórzenie ramy obrazu znów przyjemnie dla oka uspokaja zdjęcie.



A więc podsumowując, siły na zdjęciu rozkładają się w taki sposób:


Więc następnym razem, gdy będzie wydawało ci się, że zobaczyłeś/aś zdjęcie Stevena Meisela, spójrz jeszcze raz.



Steven Meisel

1 komentarz:

hajfa pisze...

świetnie to napisałeś!
wręcz genialnie, aż mnie zatkało. poważnie.

odnośnie tego obrazu "Madonna z kartuzem" (bądź w angielskiej wersji "Virgin and Child, with Saints and Donor", to nie ma pewności, że jest to 100% Eyck. Raczej warsztat. Zobacz draperie szaty donatora, są z pewną niedbałością namalowane
o obrazie http://collections.frick.org/Obj834$4503

no a św. Barbara to oddzielna historia Eycka - http://www.wga.hu/frames-e.html?/html/e/eyck_van/jan/02page/26barbar.html