środa, 12 sierpnia 2009

#39 Zdrowie a moda

Narodowa Służba Zdrowia (NHS) w Wielkiej Brytanii ogłosiła na łamach Times’a listę najbardziej zagrożonych miejsc w Londynie jeżeli chodzi o szansę zarażenia się świńską grypą. Na drugim miejscu był supermarket Waitrose na Canary Wharf. Na pierwszym miejscu natomiast znalazł się Top Shop na Oxford Street.

Szczerze mówiąc to się nie dziwię. Nigdzie nie widziałem takich tłumów. Nawet podczas świąt nigdzie nie widziałem tylu ludzi, co w Top Shop’ie w czwartek po południu. Tam są ciągle tłumy, nawet Primark to tak naprawdę nic.




Wszyscy wiemy, że szpilki są złe dla naszego zdrowia, źle wpyłwają na kręgosłup, są przyczyną wady postawy itd. (napisałem „naszego” bo chłopcy też noszą szpilki, tak, może nie tak często jak kobiety, ale mi zdarza się co jakiś czas spotykać chłopców w szpilkach). Jednak niedawno zacząłem się zastanawiać nad tym, że to naprawdę absurdalne jak ciężkie potrafią być nasze torby.
Ostatnio gdy odbierałem moją dziewczynę po pracy poprosiła mnie, abym poniósł jej torbę bo jest zmęczona i nie chce jej się targać jej przez całe miasto. Otóż torba ważyła, jak na moje oko, około 8 kilogramów nie przesadzając. Jak bardzo niedorzeczne to jest? A przecież torebka powstała po to aby nosić w niej drobne przedmioty!

[W latach 1790] kobiety nosiły robe en chemise, który naprawdę wyglądał jak bielizna, przez to, że składał się z białego muślinu wysoko wciętego w pasie, albo z perkalu opadającego do stóp, czasem tak przezroczystych, że konieczne było noszenie białych lub różowych pończoch pod spodem.(...) Jednym z ciekawych wyników ekstremalnej cienkości kobiecych strojów w tamtym czasie, było to że kieszenie stały się całkowicie niepraktyczne. Odtąd pojawiła się mała torebka, znana jako ‘reticule’ lub ‘ridicule’, którą kobiety zaczęły nosić ze sobą gdziekolwiek nie poszły.

"Costume and fashion. Concise history" s. 152-3, Thames & Hudson, 2002


reticule, czyli pierwsza torebka


Prada lookbook f/w 09/10

3 komentarze:

jgn pisze...

Co można było jeszcze niedawno znaleźć w mojej torebce (torbiszczu?) we wtorki? Oto lista:

- kalendarz a5
- zeszyt a4
- książka przeciętniej grubości [a jak chciałam zwrócić coś do biblioteki uniwersyteckiej, to i 4 książki nosić mi się zdarzało]
- laptop + zasilacz do laptopa
- spodnie, t-shirt i japonki (wf się kłania...)
- pięć tysięcy drobiazgów, czyli szminka, opakowanie na okulary, portfel, klucze, 3 długopisy, 2 ołówki, gumka, lusterko

Sama się dziwię, że nie mam jeszcze krzywego kręgosłupa.

hajfa pisze...

Krzychu, nie wierzę, że tam jest więcej ludzi niż w Primarku,to nie jest możliwe!

pawel kabaty-dworzec gdanski pisze...

wczoraj w metrze na politechnice wsiadla niepozorna dziewczyna w krotkiej letniej sukience i sandalkach z duza torba. nie przygladalem sie jej specjalnie az do momentu kiedy wyjela z tej swojej walizy pare czerwonych szpilek i marynarke. w 10 sekund zmienila sie nie do poznania, upiela wlosy. dziadek na siedzeniu obok skomentowal wszystko takim poblazliwym usmieszkiem a ona powiedziala do niego
:zastanawia sie Pn pewnie co jeszzce kobieta moze nosic z torebce. mysle ze caly seksapil. gdzies sie to musi pomiescic"
dzisiaj wchodze do Ciebie na bloga i prosze! piszesz o tym wlasnie

pozdrawiam