czwartek, 2 lipca 2009

#33 Krótka elegia o portrecie.

Niezależnie od tego, co ukazuje zdjęcie, i jak to czyni,
jest ono zawsze niewidoczne: to nie zdjęcie widzimy.





Johnny Depp by Ellen von Unwerth



(...)

Ziemia pod stopami wszędzie taka miękka -

Czułem, że stopy grzęzną w niej po kostki.

A w nocy – łóżko było jak zapadnia

i bez szmeru usuwało się spod ciała.


Później luki w pamięci, zapatrzenia w okno –

tam mała dziewczynka w bloku na przeciwko

uśmiecha się z żyletką pomiędzy zębami.

Myślę o jej chłodnych pocałunkach.

Andrzej Sosnowski, frag. „Latem 1987”, z „Dla tej ciemnej miłości dzikiego gatunku”, WBP 2009





Jeżeli należało do nas tylko to w co wierzyliśmy; niezmiennie ukryte „my” zakradało się wszędzie gdzie tylko znalazło skrawek, szczelinę, lekki prześwit - nieuchronny moment złamania zasad.


Hedi Slimane


Patti Smith by Robert Mapplethorpe


Nieuchronny był moment złamania zasad w roku, w którym fotografia stała się tania, a powielenie zdjęcia łatwe i szybkie. Okazało się, że każdy może mieć własny portret, wcześniej jedyny ratunek leżał w malarstwie. Nastąpił wybuch albumów rodzinnych (tych samych, które zapomniane ustąpiły miejsca albumom fotograficznym na facebook’u). Ale artyści byli o krok dalej, dorobek historii europejskiego malarstwa pozwolił przypomnieć sobie, że portret można wykorzystać nie tylko w celach dokumentalnych, ale także artystycznych.


Glen Luchford


Kate Moss by Peter Lindbergh


Pieter Hugo


Nacho Alegre


Penelope Cruz and Woody Allen by Annie Leibovitz

Autoportret


Lewis Carroll


Mario Sorrenti


Jurgen Teller


Zrobienie zdjęcia trwa kilka sekund, ile obrazów można namalować w ciągu jednego dnia? Nastąpił przełom; jeżeli to co ukrywamy w sobie jest tak nieuchwytne, to może jedynie aparat może złapać w locie nasze pragnienie uwierzytelnienia tego czym jesteśmy, wartości naszego charakteru. Przestaje mieć znaczenie zasada kto bogatszy ten lepszy, kto piękniejszy ten lepszy. Liczą się blizny, liczy się brud, upokorzenie i akceptacja własnych porażek.

Jeżeli nigdy nic do nas nie należało i mieliśmy tylko siebie.


Nan Goldin


Ryan McGinley


Larry Clark


Nan Goldin


Nan Goldin


Dotyk Pascal’a

Więc czy przy takiej perspektywie portret w fotografii mody jest możliwy? Czy jesteśmy skazani na wykreowane sytuacje, wymodelowane twarze i czyste kłamstwo? Czy musimy na każdym zdjęciu czuć dotyk Pascal’a Dangin’a – największego retuszera XXI wieku? Czy jesteśmy skazani na rozchylone usta (twarz staje się smuklejsza) i nieobecny wzrok wymierzony poza kadr, daleko, poza jakże relatywną tematycznie przestrzeń danego magazynu?


Niezależnie od tego, co ukazuje zdjęcie, i jak to czyni, jest ono zawsze niewidoczne: to nie zdjęcie widzimy. Portret fotograficzny jest zamkniętym polem działających sił. Krzyżują się tam cztery wyobrażenia, ścierają ze sobą i odkształcają się wzajemnie. Przed obiektywem jestem jednocześnie: tym, za kogo się uważam, tym, za kogo chciałbym, aby mnie brano, tym, za kogo ma mnie fotograf, i tym, którym on posługuje się, aby ujawnić swoją sztukę. Dziwna to czynność: bezustannie siebie imituję i właśnie dlatego za każdym razem, gdy chcę (lub pozwalam), aby mnie fotografowano, nieuchronnie przejmuje mnie uczucie nieautentyczności, czasem wprost oszustwa (jak tego doznajemy w pewnych koszmarach). Jeśli chodzi o wyobrażenie, Fotografia (której intencję posiadam) stanowi tę bardzo subtelną chwilę, gdy – prawdę mówiąc – nie jestem ani podmiotem, ani przedmiotem, ale raczej podmiotem, który czuje, że staje się przedmiotem. Nic bardziej zabawnego niż to uwijanie się fotografów, aby ktoś „był jak żywy” (gdyby oczywiście nie było się bierną ofiarą, tarczą przyjmującą ciosy, jak mówił Sade). I te liche pomysły: mam usiąść przed moimi pędzlami, wyjść z domu („na zewnątrz”, to bardziej żywe niż „wewnątrz”), każe mi się pozować koło schodów, gdyż za mną bawi się grupa dzieci; ale oto ławka i już (jakże uprzejmie) każe mi się tam usiąść. Ale ja, już uprzedmiotowiony, nie walczę. Przeczuwam, że z tego złego snu trzeba będzie mnie obudzić jeszcze bardziej brutalnie.

Roland Barthes, frag. z „Światło obrazu”




Irving Penn



Steven Klein



Gisele by Inez and Vinoodh


Javier Vallhonrat



Steven Klein



Bruno Dayan



Paolo Roversi


#32 Dłonie



Bębny dudniły na poboczu drogi, a trąbki zwisały jałowo
z opadłych dłoni, które porzuciłyby je, gdyby były w stanie cokolwiek porzucić.

Fernando Pessoa



Bruno Dayan


Thierry Le Goues


John Galliano by Richard Avedon


Kate Moss by Camilla Akrans



Clint Eastwood by Anton Corbjin


Marcel Duchamp by Richard Avedon


Andy Warhol by Duane Michals


Anja Rubik by Mark Segal


David Lynch and Isabella Rossellini by Helmut Newton


Peter Franck


Erwin Blumenfeld


Milla Jovovich by Peter Lindbergh


Irving Penn


piątek, 26 czerwca 2009

#31 Monika Jagaciak / JAC

JAC - nasza duma.



D&G backstage


Trzymam kciuki coraz mocniej! Nie tylko dlatego, że pochodzi z mojego rodzinnego miasta i jak chodziłem na wagary w liceum to za każdym razem mijałem starą siedzibę jej agencji – ja i agencja nieświadomi przyszłości.

Monika robi karierę i bardzo dobrze. Została nominowana w tegorocznym konkursie Elle Style w kategorii największe wydarzenie w modzie. Brała już udział w milionie pokazów, a nawet zamykała i otwierała niektóre z nich. Ma za sobą pierwszy edytorial w paryskim Vogue i kampanię Calvin Klein.

Na thefashionspot.com krążą pogłoski, że Steven Meisel nie zamierza jej robić zdjęć, bo nie był pierwszy – prześcignął go Peter Lindbergh - plemienna, stadna, iście lwia samolubność! Chociaż mało to prawdopodobne, bo przecież Monika jest jak Pivovarova i Vodianova w jednym. Jej sukces jest już pewny, pozostaje tylko przyjemnie czekać.


David Sims

David Sims



Agencja GAGA


poniedziałek, 22 czerwca 2009

#30 William M. Vander

William M. Vander lata 1900-1910










środa, 10 czerwca 2009

#29 Leżę w wannie w warszawskim hotelu Metropol i płaczę. - Helmut Newton. & sen.


Helmut Newton at Hamiltons Gallery




Po raz pierwszy poczuła, że jest w obcym kraju. Ktoś pchał ją od tyłu, zmuszając do wejścia w głąb wagonu. Opierała się, nie widząc miejsca, gdzie mogłaby się przesunąć i wpadła na siwobrodego mężczyznę, który spojrzał na nią surowo. Poczuła się jak niesforne dziecko. –Pardon Monsieur – powiedziała, usiłując odchylić się w bok, lecz bezskutecznie: napierający z tyłu tłum pchnął ją do przodu; potykając się o wyciągnięte ciała i sterty bagażu dotarła na środek wagonu. (...) Przemykając pomiędzy przykucniętymi postaciami, podeszła do ściany bez okna, oparła się o nią, wyjęła z torebki perfumy i wtarła sobie w twarz i szyję, mając nadzieję, że zneutralizują bądź przynajmniej złagodzą alkoholową woń szampana.(...) Kiedy pociąg zwolnił,a potem stanął, mężczyzna o twarzy lwa zniknął. Wysiadła i pobiegła w deszczu na koniec pociągu. (...) Na korytarzu ujrzała rozmawiających ludzi. Odwróciła się, poszła do toalety, zamknęła się w środku, stanęła przed niewielkim owalnym lustrem wiszącym nad umywalką i zaczęła robić sobie makijaż w świetle lampy migoczącej nad głową. Nadal dygotała z zimna, woda ciekła jej po nogach na podłogę. Kiedy uznała, że może się pokazać Tunnerowi, wyszła z toalety i przeszła korytarzem do wagonu pierwszej klasy. Drzwi przedziału były otwarte. Tunner z melancholijną miną wyglądał przez okno. Gdy weszła, odwrócił głowę, po czym zerwał się na nogi.

Paul Bowles, frag. z: „Pod osłoną nieba”, Zysk i S-ka, 1998




Leżę w wannie w warszawskim hotelu Metropol i płaczę. To ja przekonałem angielskiego Vogue’a aby pozwolił mi wybrać się ekspresem Berlin-Moskwa, by zrobić serię zdjęć w pociągach i na dworcach. To brzmiało tak romantycznie. Chciałem pojechać aż do Moskwy, ale Rosjanie nie dali nam wizy, więc zatrzymaliśmy się w Warszawie. Jakim byłem głupcem. Miałem sześć dni na zrobienie szesnastu stron i oto jestem – w Warszawie, trzy dni minęły a ja zrobiłem tylko dwa zdjęcia, w ukryciu na Dworcu Głównym w Warszawie. Redaktor i ja biegaliśmy po całym mieście przez dwa dni, próbując dostać pozwolenia i nic z tego: godziny czekania, czerwona taśma i nic. Już podróż z Berlina tutaj była koszmarem. Za każdym razem kiedy chceliśmy udać się do wagonu restuaracyjnego jakiś strażnik zatrzymywał nas w korytarzu powtarzając: „Kontrolle, Kontrolle” i musieliśmy wracać do przedziału. Czasami byliśmy zatrzymywani tak blisko restauracji, że czuliśmy przepyszny zapach zupy z kapusty. Mieliśmy tuziny bagażu z rzeczami, które miałem sfotografować w pociągu. Gdy zrobiłem zdjęcie w poczekalni na dworcu w Warszawie, zostaliśmy niemal zlinczowani. W momencie, w którym moja modelka usiadła pośród wyczerpanych podróżnych, mając na sobie tę bogatą rosysjką marynarkę i ten szalony kapelusz, i te buty, natychmiast wyczułem wrogość. Mężczyzna obok niej był pełen wódki i wystarczyła chwila aby rozpoczął awanturę. Ale to wyglądało dla mnie tak dobrze, że po prostu musiałem mieć jedno zdjęcie. Wszystko skończyło się naszą porażką i bardzo szybkim wycofaniem się, aby uniknąć zwabienia policji, ponieważ nie mieliśmy pozwolenia, a pociągi i dworce należą do strefy militarnej. Gdy wyszedłem z wanny, spotkałem się z redaktorem na dole w barze. Zdecydowaliśmy, że jedyną rzeczą, którą mogliśmy zrobić było złapanie następnego pociągu na zachód. Wyruszyliśmy tej samej nocy o 23. Gdy pociąg odjechał ze stacji, ubraliśmy modelkę. Natychmiast zacząłem ją fotografować, pracowaliśmy całą noc w jadącym pociągu, by nadrobić stracony czas. Zostały nam tylko trzy dni.

Helmut Newton, frag. z: „World without Men”, Schirmer Art Books, 1993




Odzwierciedlenie uczuć bohatera polega czasem na pokazaniu czegoś zupełnie przeciwnego. Dlatego w fotografii erotycznej strach, gniew czy niezrozumienie bywa dokładnie tym czym faktura płótna w malarstwie – szorstkie ślady pędzla stanowią wypukłość, która dopiero po drugiej stronie skrywa prawdziwą falę obrazu. Biżuteria nie jest mniej ważna niż gest. Tak, dokładnie wiem w co była ubrana, jak bardzo mokre były jej włosy, w którym momencie zdjęła pierwszą rzecz. W bieli zgadzam się dokładnie tak samo jak w czerni. Ona robi to na co nie zgadza się nigdy, ale gdy potem spojrzy na zdjęcie, jakby w kluczowym dla rozwoju akcji momencie, zrozumie potrzebę skupienia się na tym co tu i teraz. Trzeba dokładnie wszystko przemyśleć, jeżeli każda rzecz będzie zaraz dokładnie swoją odwrotnością. Trzeba pamiętać, że uśmiech wzbudzi smutek, a śmiech żal.














Helmut Newton był i będzie dla mnie geniuszem fotografii, w której wykorzystuje się lustro. Za każdym razem, gdy robię zdjęcia, w których kluczową rolę odgrywa lustrzane odbicie, czuję że Helmut Newton stoi za mną z miną, która mówi, żebym zajął się lepiej czymś innym, bo on wykorzystał już wszystko co dało się zrobić w tej sferze, że zostawił już tylko okruszki; nic wielkiego nie może się już przytrafić. Tytuł jednej z książek Newtona to „Świat bez mężczyzn”. Pomysł na książkę powstał w głowie fotografa, gdy uświadomił sobie, że od kilkunastu lat jest świadkiem bezustannej pracy tysięcy ludzi, która skupia się wokół kobiet. Tak jakby historia świata była historią seksualności, a walka wciąż nieczysta. Ale to co zaskakuje najbardziej i do czego dąży każde zdjęcie, to wolność. Wolność nie poparta niczym, zupełnie niczym. Zwierzęca wolność, seksualna i zupełnie delikatna.








Lecieliśmy helikopterem nisko nad wodą, bardzo powoli. Rzeka była ogromna, wyglądała jak ocean, ponad jej taflą wyrastała zielona trawa, niebo było beżowopurpurowe. Mijaliśmy radosne i zaciekawione zwierzęta. Mój asystent trzymał nagą modelkę za nogi(tuż przy kostkach), gdy ta lecąc nisko nad wodą dotykała trąb słoni, puszystych żyraf i energicznych małp – była przy tym całkiem naga. Ja kręciłem wszystko Nikonem D90 ze standardowym obiektywem 18-55mm, miał to być krótkometrażowy film, ale projekt zaczął zmierzać w złym kierunku i mimo, że wszystko wyglądało cudownie, a cała moja ekipa wiedziała, że to jedna z najlepszch przygód w ich życiu, to ja byłem nie do końca zadowolony. Instruowałem wciąż mojego asystenta, aby spróbował ułozyć w powietrzu jej ciało trochę inaczej, aby leciała nad powierzchnią wody bardziej poziomo. Modelka mimo niebezpieczeństwa i niewygodnej pozycji wyglądała na szczęśliwą. Dałem znak pilotowi aby przyspieszył. Po chwili powiedziałem asystentowi aby na mój znak puścił ją do wody. Razem z modelką do wody wpadł także aparat – nie wiem jakim cudem, ale rzuciłem nim pod takim kątem, że wpadł do wody równo z modelką i zanurzył się z nią na tą samą głębokość. Gdy potem w studiu puściliśmy materiał filmowy wyglądał niesamowicie. Ciało modelki otulały miliony bąbelków w soczyście niebieskiej wodzie poprzecinanej zielonymi pędami wodorostów, trawy i tęczowymi rybami. Bałem się, że może się nie udać, ale wszystko było cudowne. Skąd w wodzie tyle kwiatów? Kolory, soczystość, twarz i zachowanie modelki, aż po zwierzęta - idealnie. Cała ekipa nie mogła w to uwierzyć. Uświadomiłem sobie jednak, że z krótkometrażowego filmu nici, że to musi być teledysk. Gdy to oznajmiłem, wszyscy przyznali mi rację. Pozostało tylko wybrać piosenkę.


hamiltonsgallery.com

środa, 3 czerwca 2009

#28 Helmut Newton, Ellen von Unwerth, Steven Klein

Helmut Newton




Ellen von Unwerth



Steven Klein

wtorek, 2 czerwca 2009

#27 Sonja Thomsen


Sonja Thomsen